wtorek, 18 maja 2010

"Zagadki medyczne i sztuka diagnozy." / "Zauważać to co się widzi."

"Zagadki medyczne i sztuka diagnozy"
Lisa Sanders
stron:298
wydawnictwo: Magnum
tłumaczenie: Władysław Jeżewski

Na okładce tej książki znalazł się dla mnie magiczny napis "Dr. House" więc czym prędzej wpadła ona w moje ręce. Nie zawiodłam się, świetna lektura, nie tylko dla lekarzy, ale też dla pacjentów, nie tylko dla wielbicieli Housa, ale dla wielbicieli Sherlocka, nie tylko dla fanatyków medycyny, nie tylko dla ciekawych - dla wszystkich! :)

Lisa Sanders opisała najbardziej tajemnicze objawy i choroby, z którymi zetknęła się w praktyce. Czasami, ale tylko czasami, co zapewne wynikało z mojego uwielbienia do Housa wiedziałam jakie jest rozwiązanie "zagadki medycznej", mój mózg krzyczał: "no dalej, to jest przecież choroba Stilla" (np.). Autorka nie opisuje suchej relacji z przebiegu choroby, ale pokazuje każdy jej czynnik. Lekarzy porównuje do Sherlocka Holmes'a - muszą zauważać to co widzą, nie to co chcą zobaczyć, nie wyciągać pochopnych wniosków, ale zwracać uwagę na szczegóły.

Wielu pewnie pomyśli, że w książce są zawarte zagadki, które zawsze kończą się "happy endem", bo cudowni, genialni lekarze zawsze trafiają na prawidłową diagnozę. Nie, nie i jeszcze raz nie! Sanders opisuje studia medyczne, rezydenturę i wytyka błędy lekarzom, chociaż chyba nie powinnam użyć słowa "wytyka", tylko pokazuje jak wiele ich pomyłka może kosztować inne osoby, opisuje zwycięstwo, ale i porażki diagnostyki. Odsłania przed czytelnikiem odkrycia medycyny. Wiecie, że krętki z kleszcza, które pozwalają na diagnozę boreliozy wyizolowano dopiero w roku 1982?

W dobie internetu, nie trudno się domyślić, że pacjenci często SAMI szukają diagnozy i co najgorsze są święcie przekonani, że mają rację. Autorka pokazała jednak, że nie tylko chorzy korzystają z Googli - pewien profesor spytał lekarkę prowadzącą jak udało jej się postawić diagnozę (chodziło o rzadki zespół IPEX), na co ta odpowiedziała: miałam wyniki biopsji skóry i testów immunologicznych, wpisałam je w Google i od razu wyskoczyło :). Przestrzegam jednak, po przeprowadzonych analizach Google prawidłowo rozpoznało 15 przypadków na 26 i co najdziwniejsze - im cel poszukiwań jest bardziej niezwykły, tym łatwiejszy do znalezienia w Googlach.

Książka fascynująca, a zagadki medyczne brzmią jak opowiadania detektywistyczne. Medycyna chociaż potrafi zdziałać cuda, jest również w pewnych przypadkach bezradna. Nie może dać pociechy, ale ułatwia zrozumieć do końca historię ludzkiego życia. Gdy wiemy jak ktoś umarł, łatwiej jest nam zachować w pamięci jak żył. W nas pozostają wspomnienia.

Ogólna ocena: 5/6
(minus 1, bo znałam pewne rozwiązania, a z medycyną mam mało wspólnego, ale to dzięki mojej Mamie pewnie, ale w największej mierze, dzięki uzależnieniu od niego:

9 komentarzy:

  1. Swego czasu miałam kręćka na punkcie Housa, ale nigdy na punkcie medycyny. :) Dlatego też raczej nie przeczytam.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi bardzo ciekawie... szkoda tylko, że chwilowo dla mnie nieosiągalne :(

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja przeczytam i to z chęcią! Uwielbiam zagadki medyczne! Jakby nie patrzeć moje studia mnie do tego obligują:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Housa uwielbiam, więc i tą książką mnie zainteresowałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś bardzo lubiłam Housa, obecnie mnie znudził, ale takie zagadki mogą być ciekawe. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hasło "Dr House" sprzeda pewnie jeszcze nie jeden produkt, mniej lub bardziej związany z serialem ;)
    Sama książka brzmi ciekawie, choć pewnie "wyprodukuje" kolejne rzesze hipochondryków, zmuszających swoich lekarzy do przeprowadzania pilnych specjalistycznych badań :))

    OdpowiedzUsuń
  8. I już mam kolejną książkę do kupienia ;) z diagnostycznych i związanych z Housem polecam również "Co dr House wie o meycynie?" - już nie mogę się doczekac, aż ja dostanę w swoje ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. House'a lubię - oglądałam namiętnie. Teraz już niezbyt mnie do niego ciągnie, bo nie lubię oglądać powtórek. Ale nie interesuje się za bardzo medycyną (nawet ukazaną w taki sposób), więc... po książkę na pewno nie sięgnę:P

    OdpowiedzUsuń