piątek, 30 lipca 2010

Lalalalalalalaal :)

W końcu wrócił mój zapał czytelniczy :) Już jutro wrócę z recenzjami:)

I jest cuuudownie :)
Upiłyśmy się życiem to raz.
Przyjaciółka jest w ciąży, to dwa (hurrrra) .
A w niedzielę mam urodziny, to trzy. :D


Lallaallalalalalalalala

poniedziałek, 26 lipca 2010

W skrócie :) "Terapia" / "Pływanie w negliżu"

Będzie krótko. Z tej oto przyczyny iż obie te książki zostały przeczytane w samolocie w drodze do raju i w drodze z raju :D Chociaż książek zabrałam tam 6, żadnej innej nie przeczytałam ani w ręku nie miałam!
"Pływanie w negliżu"

Claire Matturro
stron:286
wydawnictwo: Muza SA
tłumaczenie: Monika Wyrwas-Wiśniewska

Wylosowana w stosikowym losowaniu u Anny :). Jeszcze muszę przeczytać tę z poprzedniego. Fajna, miła, lekka i przyjemna. Idealna na podróż. Lilly Rose to Pani adwokat, specjalizująca się w prawie medycznym o nieskończonych możliwościach doprowadzania samej siebie oraz innych do szału. Ciekawe zwroty akcji z humorem i wątkiem kryminalnym, bez prawniczego żargonu, za to z jajem :).
"- Złożę apelację! Znam swoje prawa. Złożę apelację i pożałuje pani!
Pożałuję?! Apelacja oznacza tylko tyle, że podwoję swoje wynagrodzenie."

I tyle w temacie:D

Ogólna ocena: 5/6
"Terapia"
Sebastian Fitzek
stron:283
wydawnictwo:G+J
tłumaczenie:Barbara Tarnas

Kupiona w promocyjnej cenie na merlin.pl (wszystko przez Mary) - thriller psychologiczny. Bez śladu ginie 12-letnia córka psychiatry... Zawsze intrygował mnie ludzki umysł więc psychiatria, thiller, tajemniczość to zdecydowanie moje klimaty. A koniec?! Rewelacyjny! :]

Ogólna ocena: 5,5/6

Cierpię na jakąś niemoc czytelniczą, nie chce mi się, nie mam czasu, cały czas gdzieś latam, a jutro robimy z Emilką Tunezję na 40 metrach :D

piątek, 23 lipca 2010

"Spokojne czasy" / "Jakie wszyscy moglibyśmy mieć piękne życie"

"Spokojne czasy"
Lizzie Doron
stron:159
wydawnictwo: Muza SA
tłumaczenie:Magdalena Sommer

Zawsze gdy czytam takie książki o ludziach, którzy zostali ocaleni z Zagłady, o ludziach, którzy stracili w swoim życiu tak dużo, którym zostało odebrane prawie wszystko, a którzy mimo to znaleźli w sobie iskierkę nadziei i woli życia, ogarnia mnie przekonanie, że jestem szczęściarą i to niewyobrażalną szczęściarą...

Historię Lea czytałam z zapartym tchem. I zastanawiałam się, ile człowiek jest w stanie znieść, jak bardzo może zostać doświadczony przez życie... Książka, która ma tylko 159 stron, a wywołuje tyle emocji i wzruszeń. Lea przeżyła drugą wojnę światową, nie wie nic o swoim pochodzeniu, musi odnaleźć się w Izraelu i gdy już się wydaję, że życie zaczyna iść drogą szczęścia - mąż Lea umiera, a ona zostaje wdową z synkiem...

Trudno jest pisać o takich pozycjach. Dlatego chylę czoła przed autorką, że potrafiła napisać wszystko w tak sugestywny sposób, potrafiła przenieść czytelnika w czasie i opowiedzieć historię Żydów ocalonych z Holokaustu. Chociaż pogoda i wakacyjny czas nie sprzyja czytaniu takich pozycji, to gdy zaczniesz - żyjesz życiem bohaterów, gdy skończysz - żyjesz swoim życiem i doceniasz wszystko co masz.

Ogólna ocena: 5.5 / 6


p/s Dzięki tej książce przestałam w końcu (choć na chwilę) myśleć tylko o powrocie do Tunezji :) Z Emilką ogarnęła nas istna obsesja, co już chyba nie jest zdrowe :). Ale zdjęcia już wiszą na ścianie, pozostało czekać - na przyszłoroczne wakacje i dziękować, że te były CUDOWNE!


wtorek, 20 lipca 2010

Pytają - odpowiadam :)

Wywołana przez Kalio, Ultramarynę i Maioofkę udzielam odpowiedzi na blogowy, letni łańcuszek :)

1. Do jakiego kraju, miasta chciałabyś pojechać zainspirowana lekturą?


Do Włoch, włoska obsesja trwa w najlepsze i tylko się rozwija więc moim marzeniem jest objechać Włochy za wyjątkiem Wenecji, bo nie lubię, nie chcę i mi się nie podoba :).

A pojechać to bym chciała jeszcze aktualnie do Tunezji, bo przestawić się nie mogę, albo i nawet nie chcę :). Nawet w lotto dzisiaj zagrałam, jak wygram, nie ma mnie z Emilką i resztą przez miesiąc :D Ach... MARZENIA :).

2. Jakie jest Twoje ulubione miejsce do czytania na wakacje?


W wakacje w ogóle mało czytam, myślałam, że po obronie, egzaminach jak dopadnę książki to ich z rąk nie będę wypuszczać, a tu mi bardzo ciężko idzie. Najprzyjemniej mi się czyta na balkonie w fotelu :). Bardzo przyjemnie mi się czytało w samolocie i na plaży pod palmą.Jak jestem w domu to raczej na balkonie, obok las, od południa cień - mój domowy raj.

3. Poleć mi jedną książkę do przeczytania na wakacje.

Jak ja nie lubię takich pytań gdzie trzeba coś wymienić i jeszcze jedną pozycję. Nie mam pojęcia. Na wakacje coś letniego, przyjemnego, a takich książek jest bardzo wiele - więc hulaj dusza - wybieraj - przebieraj :)

4. Jaka jest Twoja najnowsza lektura? Co zaczęłaś czytać?
Coś strasznego, nigdy tego nie robiłam, a teraz zaczęłam czytać przynajmniej z 4 książki:
"Dopóki mamy twarze"
"Mężczyzna, który przychodził w niedzielę"
"Rozmowy o książkach"
"Pewnego lata na Sycylii"

Od Maioofki było pytanie w gratisie:

5. Czy masz jakąś książkę lub autora, do których lubisz wracać właśnie w okresie letnim/wakacyjnym? Może wiąże się z nimi jakaś ciekawa wakacyjna historia?

Nie mam ani książki, ani autora. W ogóle bardzo rzadko wracam do przeczytanych książek, jak już to po bardzo długim czasie. Przecież tyyyle książek do przeczytania :)


Dziękuję Wam bardzo kochane dziewczyny :) Chociaż za łańcuszkami nie przepadam to taki letni mi nawet przypadł do gustu. Znowu nadużywam emotikonek... to po tym powrocie - cały czas nakręcona i rozmarzona :)

poniedziałek, 19 lipca 2010

Wróciłam! - Chcę JESZCZE! :)

Wróciłam moi drodzy. I jestem w depresji - za mało, za krótko! Było przecudownie! Ponad 1000 zdjęć! Jazda na wielbłądzie! Na paralotni! Plaża, basen, zimne drinki, palmy, bungalow wśród pięknej roślinności, pod drzwiami palma z daktylami, do morza 2 minuty, do basenu 2 minuty...
To był RAJ....
Muszę się ogarnąć i wtedy wrócę z recenzjami :) :) :) Dajcie mi 3 dni jeszcze, albo 2.
Ściskam Was bardzo serdecznie!Zadowolona, opalona i tęskniąca za Tunezją Tucha! :)
Z Emilutką:

p/s Skarletko, na zdjęciu z wielbłądem mam koszulkę ITALII :)

czwartek, 8 lipca 2010

"Anima vilis" / "Gdzie las nie jest zwykłym lasem...ludzie-zwykłymi ludźmi."

"Anima vilis"
Krzysztof T. Dąbrowski
stron:286
wydawnictwo: initium

Anima vilis to z łacińskiego podła istota... Ta książka to zbiór 7 opowiadań grozy, które wywołują ciarki na plecach. Z opowiadaniami jestem na bakier, irytuje mnie to, że gdy tylko zaczyna się dobrze rozwijać, wiadomo, że zaraz się skończy...

Pierwsze opowiadanie, pod tym samym tytułem co książka jest beznadziejne, nie przeczytam do końca, ani się nie bałam :). Pozytyw jest taki, że przeszłam do drugiego opowiadania, a nie musiałam odkładać książki.

Najlepiej czytało mi się "Biwak", "Georgie", " Przeznaczenie znajdzie drogę". Jestem ciekawa czemu autor nie napisał powieści grozy, język jest przyjemny, różnorodny, potrafi budować napięcie, a opowiadania, jeszcze tym bardziej horrory nie są w stanie oddać do końca uroku tego gatunku, przynajmniej mi się tak wydaje.

W ogólnym rozrachunku była to ciekawa odskocznia od "lekkich, wakacyjnych lektur", ale jak zawsze w przypadku opowiadań pozostał niedosyt. Te trzy, które wymieniłam wcześniej zasługują spokojnie na ocenę 5 biorąc pod uwagę i historię, i bohaterów, i język jak i "wciągnięcie" czytelnika w wir wyobraźni, pozostałe zaś, hmmm dałabym im 3, może 3,5. Pierwszego nie oceniam, bo nie doczytałam :).
Dobra, przyznam się bez bicia, autor ma plusa, bo w jednym z opowiadań jest Patrycja :D

p/s Żegnam się z Wami, wracam w sobotę :) Ma‘a s-salāmati ! :)

środa, 7 lipca 2010

"Kochanowo i okolice" / "Nic się nie skończyło. Wszystko dopiero przed nami."

"Kochanowo i okolice"
Przemek Jurek
stron:415
wydawnictwo: Grasshopper

Ależ miło mi się czytało tę książkę :). Od razu muszę podziękować Kalio, bo to dzięki niej trafiła w moje ręce, po jej pozytywnej recenzji się skusiłam i nie żałuję. Podczas czytania wpadło mi do głowy takie porównanie, że ta książka jest jak kinder niespodzianka z dobrą zabawą w środku :).

I tak w Kochanowie zespół Exterminator (deathmetal) w zamian za wystąpienie na dożynkach ma otrzymać stypendium "dla młodych artystów". Sprawa numer jeden: mają po 30 lat więc tacy młodzi nie są ;). Sprawa numer dwa: dożynki i zespół deathmetalowy?!?! Nawet mi trudno było to sobie wyobrazić. Jedna decyzja, a skutków przynajmniej dziesięć. Opisanych w zabawny, ciekawy, lekki sposób.

Bardzo podobało mi się w książce to, że mamy dwie perspektywy. Z jednej strony czytamy o wydarzeniach z dzieciństwa Marcysia, lata osiemdziesiąte, komunizm, a z drugiej strony - gdy zespół gra już tylko dla przyjemności, członkowie są już po studiach, mają własne rodziny, ale pozostają kumplami,a o przełomie ustrojowym już chyba nie muszę wspominać. Wspaniała lektura. Fascynacja zespołem Kombii Marcysia to wręcz fanatyzm, miłość od pierwszego zasłuchania, a potem rozczarowanie. Intryguję mnie czy wspomniany zespół zdaje sobie sprawę, że jest książka, w której stanowią kawał historii... I jakby przeczytali...jakby się z tym czuli. Prawda w oczy kole czasami :).

"Sympatyczni chłopcy z Kochanowa", o których pisze lokalna gazeta i reakcja zespołu, który modlił się,żeby nikt tego nie przeczytał:

"Szatan nie wysłuchał naszych modlitw, a Bóg wykręcił nam kolejny złośliwy numer."

Złośliwych, zabawnych, uroczych numerów jest dużo więcej. A przy tym pozycja, która składnia do refleksji, ile jesteśmy w stanie poświęcić dla dobra nas samych, ile potrafimy znieść, zanim powiemy " miarka się przebrała", ile możemy poświęcić, aby spełniać nasze marzenia i jak ważne w życiu jest bycie asertywnym. Jakbym miała podsumować perypetie bohaterów jednym zdaniem to byłoby to: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Polecam gorąco!

Ogólna ocena: 5/6

p/s Czy ktoś chciałby się za mnie spakować? Nienawidzę tego robić :)

wtorek, 6 lipca 2010

"Jak to robią twardzielki" / " I trzeba dużo odwagi, by nadal życiu patrzeć prosto w twarz."

"Jak to robią twardzielki..."
Mariola Zaczyńska
wydawnictwo: Sol
stron:298

Przyjemna książka na upały i na wakacje. Zrelaksowałam się, odpoczęłam, nie wysilałam się podczas czytania, tylko po prostu chłonęłam historię twardzielek - Sabiny,Gośki i Brysi :). I na koniec doszłam do bardzo fajnego wniosku (przynajmniej dla mnie), że jak to były twardzielki, to ja z moimi dziewczynami jesteśmy mega, hiper, extra, super twardzielki! Co w żaden sposób nie ujmuje książce.

Historia trzech dzikich przyjaciółek, każda z nich to indywidualność, ale razem tworzą jakąś nierozerwalną więź i są nie do pokonania. Na szczęście nie są to tylko zawody miłosne, chociaż miłość w życiu twardzielek też istnieje , ale historie z życia wzięta, które mogą przydarzyć się każdemu. Perypetie bohaterek doprowadzają do śmiechu, płakać przy tej książce mi się nie zdarzyło.

A historię Friendly Józka - psa, który goni kiełbaski i "złote myśli", którymi rzucała kontrowersyjnie-kontrowersyjna reporterka - Alberta - to sobie zapisałam.

I cytat, który autorka dosłownie wyjęła z moich ust:

"-Zgubiłaś gdzieś jaja!
Nie irytuj mnie tylko dalej idź ich poszukaj. :D"

Stwierdzam, że mam słabość do książek o kobiecej przyjaźni, takiej od zawsze i na zawsze, w dodatku z humorem, ciętym językiem i refleksją w tle.

Ogólna ocena: mocne 4/6

Na koniec wcale nie powinno być postawione pytanie: I jak tu być twardzielką TYLKO: I jak tu nie być twardzielką!?! ;)

p/s Chwilowa przerwa wynika z intensywnego życia ;), wakacje(Mary mnie za to słowo udusi) są wypełnione przeróżnymi zajęciami, od spontanicznych wyjazdów nad morze po plażowanie nad jeziorem,babskie imprezy itd. , a w czwartek będę Wam machać spod palmy :)