
C. S. Lewis
stron: 117
wydawnictwo: Esprit
tłumaczenie: Jadwiga Olędzka
Czym jest śmierć? Początkiem? Końcem? Czy początkiem i końcem? Każdy z nas odczuwał ten wszechogarniający i wypalający od środka smutek po stracie bliskiej osoby... Każdy z nas przeżywał chwile zwątpienia, a serce zalewało się rozpaczą. C.S. Lewis po stracie miłości życia - swojej żony napisał tę książkę, która jest... niepowtarzalna i wzruszająca.
Dla ludzi w okresie żałoby będzie jak balsam dla duszy. Nie odpowie na tak często zadawane pytania, ale da wskazówki, da nadzieje, da promyk słońca. Przy tym napisana jest tak wspaniałym językiem, gdzie słowa są słowami, gdzie słowa trafiają do czytelnika, gdzie słowa układają się w całość, gdzie słowa mają moc... Czytałam i miałam wrażenie, że Lewis siedzi obok mnie i notuje swoje przemyślenie, posługując się słowami w taki sposób w jaki tylko On potrafi. Widziałam, jak przeżywał żałobę, widziałam jak cierpiał, widziałam chwile Jego zwątpienia.
"Niewidzialna zasłona odgradza mnie od świata."
"Nikt też nigdy nie powiedział mi, że smutek tak rozleniwia człowieka."
"Nie widzi się nic należycie poprzez zasnute łzami oczy."
Mogłabym z każdej strony napisać jakiś cytat. Mogłabym pisać jak szczera i przez to niepowtarzalna jest to książka, mogłabym pisać dalej o chwilach przeżywanych przez Lewisa po stracie żony, o relacjach z ludźmi, z dziećmi... ALE wrażeń po przeczytaniu tej książki, nie da się opisać słowami, to trzeba poczuć. Nie tylko w okresie żałoby, ale przeczytać i pamiętać.
6/6
Coś mi się zdaje, że muszę to przeczytać :)
OdpowiedzUsuńJak ja się cieszę, że istnieje tyle świetny blogów książkowych. Skąd ja bym się dowiadywała o tylu wspaniałych książkach? Dziękuję Ci bardzo, dodaję do listy! :)
OdpowiedzUsuńNa tę książkę mam chęć od dawna, jak tylko przeczytałam biografię Lewisa....
OdpowiedzUsuńNie skreślam jej więc z listy :D
Lewis wytwarza wokół siebie magiczną aurę - chce się poznać wszystko, co napisał, nawet jeśli nie czytało się nic. To coś ciekawego. Książkę chętnie przeczytam.
OdpowiedzUsuńMiło widzieć,że ktoś recenzuje mojego ukochanego pisarza. :) Też w końcu muszę się kiedyś wziąść za recenzje "Smutku". Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńŚmierć w dzisiejszych czasach to temat tabu, dlatego im więcej ludzi pisze na ten temat i rozmawia tym lepiej. Ja jestem wyznawcą zasady, że to taka sama częśc naszego życia jak narodziny, choroba, czy miłość. I myślę też że nie oznancza końca. Wiadomo, zawsze ciężej tym co pozostają, ale im więcej mówimy o tym co nieuchronne w życiu każdego, tym bardziej oswajamy tego "Potwora". W końcu to i narodziny, to dwie rzeczy, które łączą wszystkim ludzi na ziemi bez wyjątku...
OdpowiedzUsuńNa pewno sięgnę po Lewisa, chociaż cały czas myslę o nim w kategoriach "Narni":)), bo aż wstyd pisać, ale nic innego nie czytałam:)
Tego typu książka mogłaby wywołać we mnie nie takie uczucia, jak powinna. Niedawno koleżanka straciła świeżo poślubionego męża, nie dalej jak rok temu chłopak innej zginął w wypadku. Jeszcze wcześniej to samo spotkało inną bliską mi koleżankę. Te sytuacje nauczyły mnie cieszyć się każdą chwilą i nie marnować czasu na niepotrzebne niesnaski, ale wywołują też ogromny niepokój o narzeczonego. Stąd moje obawy, czy na pewno taka książka jest wskazana dla osoby z nerwicowymi zaburzeniami, jaką jestem...
OdpowiedzUsuńJestem bardzo jej ciekawa, ale chyba obawy są zbyt wielkie.
A co do kwestii początku/końca, to jako osoba wierząca w reinkarnację zdecydowanie nie opowiadam się za żadnym 'końcem' :)
OdpowiedzUsuńPiękna recenzja i niesamowicie prawdziwa książka. Lewis ma talent do spojrzenia na uczucia z zupełnie innej strony, prawda? :)
OdpowiedzUsuń"Szczęście robi dobrze ciału, ale smutek rozwija siłę umysłu" (Proust). ;)
OdpowiedzUsuńDzięki twojej recenzji mam ochotę przeczytać tą książkę. Bo mam już dość dennych książek na które ostatnio często trafiam (nie wiem czemu ale zazwyczaj te które mi się nie podobają są polskich autorów)...
OdpowiedzUsuńMało się pisze o żałobie, nawet literatura fachowa w Polsce nie jest zbyt obszerna tutaj. Kiedyś pewnie bym się skusiła, ale już mam przesyt takich rzeczy. Ale nie mówię, że 'nigdy' ;)
OdpowiedzUsuńBardzo mnie zachęciłaś! Już nie mogę się doczekać kiedy ją zakupie:)
OdpowiedzUsuńswego rodzaju powieściowy tren? :) Czuję, że to książka nie dla mnie, choć może powinnam się zmierzyć? Ale nie straciłam ukochanej osoby, męża, czy chłopaka, a po stracie tych co kochałam miałam inaczej. Wiem, że to jest inne, bo wiadomo, że dziadkowie umrą przed nami - godzę się z kolejnością rzeczy, ale jeśli chodzi o ukochanego zawsze liczymy, że nie będziemy musieli cierpieć, nawet myśleć o tym nie chcemy. Bałabym się, że książki nie będę w stanie pojąć. Empatia to tylko rozpoznawanie uczuć, które sami przeżyliśmy. Nie można odczuwać empatii i wiedzieć kto coś czuje, rozumieć jego słowo skoro samemu się tego nie przeżyło.
OdpowiedzUsuńWkrótce zamierzam przeczytać "Dopóki mamy twarze" Lewisa, jeśli mi się spodoba, to może sięgnę też po tą książkę.
OdpowiedzUsuńFascynująca okładka, przepiękna recenzja idealny jak dla mnie temat. Coś mi się zdaje, że ją przeczytam. O ile znajdę w bibliotece ;)
OdpowiedzUsuńswietna recenzja.. a jaka przemawiająca okładka...
OdpowiedzUsuńWręcz muszę przeczytać tą książkę ;)
OdpowiedzUsuńTo raczej nie jest książka dla mnie. Jednak jeśli ta pozycja naprawdę jest w stanie pomóc osobom mającym problem ze zrozumieniem śmierci i radzeniem sobie w takiej sytuacji, to cieszę się, że taka książka powstała :)
OdpowiedzUsuńJeśli "Dopóki mamy twarze" Lewisa mi się spodoba, to sięgnę też po inne jego książki, ale "Smutek" na razie sobie odpuszczę.
OdpowiedzUsuńPrzepiękna recenzja, idealna dla takiej książki. Zachęciłaś mnie i to bardzo, więc z pewnością sięgnę po "Smutek", kiedy sama będę w takim stanie. A na razie zabiorę się za inne książki Lewisa.
OdpowiedzUsuńCudna recenzja. : } I podpisuję się pod słowami Barbary, ponieważ powiedziała wszystko to, co ja chciałam powiedzieć. ^^
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko. ; }
Książka może być ciekawa. Już dopisuję do "listy książek do przeczytania" ;).
OdpowiedzUsuń